Pharming podobnie jak phishing stanowi próbę wyłudzenia wrażliwych danych. Zamiast wysyłania maila od fałszywego nadawcy potencjalne ofiary kierowane są bezpośrednio na fałszywe strony internetowe, nawet gdy wpisały prawidłowy adres lub wybrały daną strony z kategorii „ulubione”. Podając swoje kody dostępu na takiej stronie, wpadamy bezpośrednio w ręce oszustów.
Candid Wüest, ekspert firmy Symantec ds. wirusów, radzi:
„Przy wprowadzaniu poufnych danych powinniśmy zawsze zachować szczególną ostrożność. Jeżeli na przykład z okna przeglądarki nagle zniknęły symbole bezpiecznego połączenia, jak mała kłódka pasku statusu, litera „s” w „https://” przed internetowym adresem banku, lub gdy strona wygląda inaczej niż zwykle, należy natychmiast przerwać transakcję czy zakup i zawiadomić bank lub sklep internetowy. W przypadku banków szczególnie podejrzany jest fakt żądania numerów TAN już przy logowaniu. Dodatkowej pewności dostarczy nam kontrola certyfikatu bezpieczeństwa danej strony – wystarczy podwójne kliknięcie na symbol kłódki. Certyfikat musi być wystawiony na oryginalnego operatora danej strony.W tej chwili najbezpieczniejszy wariant techniczny dla bankowości internetowej to kombinacja karty chipowej z odpowiednim czytnikiem kart, podłączanym do osobistego komputera. Wada: korzystanie z bankowości internetowej bez czytnika, np. w biurze, jest wówczas niemożliwe.”
Więcej o bezpieczeństwie w artykule


